Nie wiem dlaczego, ale świat wydaje się taki szary, smutny, niegodziwy... Czuje się jakby został on potraktowany tak samo jak ja. To trochę szalone, wiem. Ale takie przeczucie, że jest ktoś (lub coś) co mnie rozumie i ma tak samo jak ja, stawia mnie na nogi. Cieszyć się z czyjegoś nieszczęścia, pewnie pomyślisz? Nie, nie. Nie o to chodzi. Po prostu ta świadomość, że mogę komuś pomóc a on mi, daje mi dużo do myślenia. Dziś wigilia, a ja nie czuje tej "magii świat". Kiedyś czułam. Pamiętam jak jeszcze rok temu, dzień przed wigilia, razem z moją przyjaciółką nieustannie rozmawiałyśmy o świętach, ciesząc się jak małe dzieci. Aż do wieczora siedziałyśmy i lepiłyśmy bałwana, naszego wspólnego, takiego... od serca. Nieustannie prowadziłyśmy bitwy na śnieżki, zjeżdżałyśmy z górek, turlałyśmy się i prowadziłyśmy zawody. Było dużo śniegu, bardzo dużo. Skorzystałyśmy z okazji. Teraz zostały tylko wspomnienia. Jej już nie ma. Takie wesołe momenty świąteczne, a kiedy ja o tym myślę, wybucham płaczem. Dlaczego ona to zrobiła? Dlaczego! Przecież to nie sprawiedliwe! Stawiałam ją na nogi, uszczęśliwiałam, pocieszałam, kochałam! A na drugi dzień.... dostałam wiadomość, że nie żyje. Aż do dzisiaj, nie wiem dlaczego ona to zrobiła. Byłą bardzo tajemniczą osobą, nigdy nie mówił dlaczego jest jej źle, ale mi to nie przeszkadzało. Wystarczyło mi jej spojrzenie i już wiedziałam, że jest jej źle, że cierpi. Nie potrzebowałam powodów, dawałam jej jak najwięcej, robiłam jak najlepiej. Dałam jej tyle miłości, że chyba nikomu tyle siebie nie ofiarowałam. Warto było, gdyby żyłą, dałabym jeszcze! Jeszcze więcej! Wierze, że ona tu jest, że stoi przy mnie. A gdy z tęsknoty lecą łzy, ona mnie pociesza. Ja to wiem. Czuje to.
- Agata? - po cichu weszła mama, wolno uchylając drzwi
- Tak, mamo? - z niechceniem odpowiedziałam jej, po dłuższych męczarniach
- bo wiesz... dziś są święta, to może pomogłabyś ubrać nam naszą choinkę? Wiemy, że masz swoją, także nie ubrana, ale może masz ochotę zrobić aż dwie?
Mama doskonale wiedziała, że uwielbiam ubierać choinki, a najlepiej to ubrałabym wszystkie jakie istnieją. Ale tęsknota tak mnie wyczerpała, że nie miałam na nic ochoty ani siły.
- No dobra - po dłuższym zastanowieniu, zgodziłam się.
Ich choinka była ogromna, na jakieś półtora metra. Obok leżały przeróżnego rodzaju i koloru bombki, duże, małe, różowe, fioletowe. W tym roku postanowili, że ich choinka będzie biało - niebieska. Więc stosując się do zaleceń, wieszałam takiego koloru bombki. Mój ojciec naprawiał lampki, bo biały kolor się zepsuł. Po dłuższym okresie czasu, choinka została ubrana, a lampki nadal nic, nie świecą. Ja, w namyśle, że w moim pokoju także czeka moja choinka, udałam się do góry. Wchodząc po schodach usłyszałam głos mojego taty "to stare lampki, nie nadają się do niczego! nie warto ich naprawiać", te słowa dały mi dużo do myślenia. Ja do każdego wypowiedzianego zdania podchodzę bardzo poważnie i rozważnie. Wszystko wydaje się takie jakby... niedokończone, głupie. Jakby ludzie wymawiając różne słowa, nie zdają sobie sprawy z ich znaczenia. Każda wypowiedz, jest dla mnie nowym odkryciem, to takie fascynujące. Prawda? Wielu z was pomyśli "co za wariatka", jest duże grono takich osób. Moim zadaniem jest pokazać wam, w tej książce, że to prawda. Odsłonie wam wiele przekazów, dużo jest jeszcze przed wami. Gdy skończycie czytać tą lekturę, staniecie się ludźmi myślącymi nad wszystkim, tak jak ja.
A więc, cóż to takiego jest w tym zdaniu "to stare lampki, nie nadają się do niczego. Nie warto ich naprawiać", otóż to. Może się to wydać dziwne, ale potraktujcie te lampki jak człowieka, "starego" człowieka. Gdy są starsi ludzie, to też ich porzucacie, bo nie macie z nich "użytku"? We wszystko da się włożyć chęci do życia, szczęścia. Nie porzucajcie wszystkiego co stare, bo niektóre rzeczy są warte uwagi (lub osoby). Musicie pamiętać o każdym i o wszystkim, i nigdy nie oceniać ani porzucać w pierwszej lepszej okazji/ Myślcie zawsze zanim coś powiecie lub zrobicie, bo dużo rzeczy może wyrządzić komuś szkodę, nie tylko czyny, ale najczęściej słowa.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Tak więc oto macie następny rozdział! Taki trochę specjalny, a trochę nie. Jutro pojawi się na blogu relacja z mojej wigilii, więc tutaj w komentarzach możecie pisać jak spędzicie dzisiejszą wigilię i jakie macie oczekiwania! Tak więc ja wam życzę Wesoły Świąt, dużo zdróweczka i szczęścia i widzimy się w następnym poście!
Ps. Przepraszam za jakość zdjęcia, ale nie jestem dziś na swoim komputerze, a koniecznie chciałam dzisiaj coś dla was napisać :)))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz