niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział 2 Złamana piątka

  ROZDZIAL II
 - AGATA! - rozległ się krzyk na całe mieszkanie, znów mnie wołają, no przecież te ludzie mi żyć nie dadzą...
 - AGATA! GDZIE TY SIĘ PODZIEWASZ?! - słyszałam jej kroki, wchodziła po schodach.
"No weźcie mi dajcie święty spokój".
 Do pokoju weszła mama. Mój pokój był w kolorze mięty, na lewo rozciągała się długa ściana pokryta kolorowymi plakatami, zdjęciami z moimi znajomymi, różnymi zapiskami i cytatami. Uwielbiałam tę ścianę, była ona skarbcem pamiątek i wpsomnień. Kochałam czytać wszystkie wypiski, oglądać zdjęcia i poprzypominać sobie dawne czasy. Pod ścianą stało moje piętrowe łóżko w kolorze niebieskim z białą pościelą. Tak naprawdę nie było "parteru", tylko drabina, wejście prowadziło do "pomieszczenia", w którym leżał materac, pełno poduszek, koców i obok mała szafeczka z dwoma szufladkami i telefonem stacjonarnym. W pierwszej szufladce leżał biały laptop, a w drugiej myszka, słuchawki, ładowarka; ogółem wszystko do kompa. Wszystko w kolorze białym. Mój pokój mieścił się na poddaszu, więc miałam taka wnękę, w której mieściła się duża szafa.
 - Agatko, coś się stało? - z troską zapytała mama.
"Oczywiście, że się stało, masz mnie w dupie. Ja płacze po nocach, bo wiem, że nie mam nikogo, nawet rodziców. Wiem, że mnie nie kochasz, więc twoje sztuczne martwienie się, na mnie nie działa"
 - Nie mamusiu - odpowiedziałam.
 - Siedzisz jakaś taka smutna, sama - nadal wypytywała kobieta.
 - Chciałam po prostu pobyć chwile sama ze sobą.
-  Aha, no to nie przeszkadzam, za chwilkę obiad, zejdź.
Nigdzie nie będę schodziła, w tym domu nie mam życia, przecież to jest okropne. Ja tu umieram, boli mnie gdy patrze na ich szczęście, gdy traktują mnie jak gówno. Podeszłam do swojej ściany. "Ach, gdybym tylko mogła nadal cieszyć się życiem, tak jak wtedy, tak jak z nimi". Moi przyjaciele już nie żyją, przyjaciel zginął w wypadku samochodowym, a przyjaciółka powiesiła. Powinnam pójść w ich ślady... Nie, nie, nie, nie. Nie to. Tylko nie to. Pamiętam jeszcze słowa, które im powtarzałam "Nie pozwól aby życie zżarło cię od środka". Powiem szczerze, że mnie już zżarło, ale nauczyłam się "umierać w sobie".
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Macie tutaj kolejny rozdział, tak na zachętę :> Ja zapraszam do komentowania i reklamowania bloga, i życzę wam miłej nocki. Teraz gdy mam przerwę "świąteczną", będę raczej wrzucała codziennie nowe rozdziały. Być może zdarzy się tak jak dziś, że wrzucę dwa w jeden dzień. Spróbuję też wykombinować coś specjalnego na święta. Tak więc papatki i widzimy się jutro <3

3 komentarze:

  1. Jezu czemu to jest takie krótkie tak się wciągnęłam a nagle koniec ......... rzal ;((((

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy następny? ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się dzisiaj :> Taki troszke specjalny, postaram się wigilijny :>

      Usuń